Przemyślenia dotyczące MacBooka

Pod koniec czerwca ubiegłego roku postanowiłem przesiąść się z Linuxa (którego używam przeszło 10 lat na prywatnym laptopie) na Maka. Nasłuchałem się wiele superlatywów, u kilkunastu osób też widziałem, że pracują i sobie chwalą. Z racji, iż to dość drogie zabawki postanowiłem kupić jakąś używkę – jeżeli mi nie podejdzie, nie stracę dużo kasy. Wybór padł na Apple MacBook Pro A1502 i7 16GB RAM 512GB SSD RETINA.

 

Na komputerach Apple czasami już miałem okazje pracować (nauka w gimnazjum, sprzęt na serwisie), więc jeden przycisk myszy / touchpada nie zrobił na mnie wrażenia. Po dłuższej pracy (przypominam, że to moje osobiste odczucia) brak prawego przycisku myszy to tragedia. Nie jestem fachowcem, w sumie to nawet nie chciało mi się szukać rozwiązań, ale aby uzyskać prawy przycisk trzeba było zawsze robić skrót klawiszowy chyba z Ctrl, Commandem alby czymś tego typu. Przyzwyczajenie do szybkiego rozwiązania klikając PPM kontra szukanie który to przycisk robił ten skrót. Nie muszę chyba wspominać ile razy nie trafiłem odpowiedni skrót i otwierało się coś innego, co najpierw trzeba było zamknąć… No to mamy pierwszy minus.

Drugim minusem była klawiatura i skróty klawiszowe. Ze skrótami pracuję od dawna, na Windowsie, na Linuxie. W terminalu też dość często je wykorzystuję (Ctrl+A, +E, +U, +W itd.). Do tego blokowania ekranów, drukowanie. Każdy doskonale wie o czym mowa. W przypadku Maka na start dostajemy robienie polskich znaków z optionem. Do tej pory ł robiliśmy z altem obok spacji, teraz to jest następny przycisk (coś jak ctrl). Nie muszę chyba mówić ile się nabluźniłem… Ok, tutaj jednak znalazłem rozwiązanie. Zainstalowałem chyba Karabiner, który to ogarnął. Pomimo dodania wielu opcji do niego, nadal ta klawiatura i skróty to nie było to do czego jestem przyzwyczajony. Duży dyskomfort…

Kolejnym minusem jest obsługa dysków zewnętrznych na USB. Często gęsto MacOS nie ogarnia tych sformatowanych w nieodpowiednim dla niego formacie. Na Windowsie działa, na Linuxie działa, na Maku nie. Jedną z opcji było sformatowanie go na na Maku i wówczas działał na wszystkich innych systemach. Ale co w przypadku gdy nie można sformatować, bo tam ważne pliki? No cóż, natywnie to nie działa, szukać mi się nie chciało.

Następny temat to zmiana hasła użytkownika. Po zmianie hasła, okazało się, że rozjechały się klucze. Nie mam dostępu do aplikacji, synchronizacja przeglądarki się wywaliła. Trzeba się logować od nowa, blablabla. Na innych systemach się nie spotkałem z tym. Niestety na minus.

Od dłuższego czasu korzystam z NextClouda. Na laptopach mam aplikacje desktopowe. Windowsowa u żony działa spoko, moja na Linuxach też bez zastrzeżeń. Ta na Maku? Potrafiła wywalić na przykład katalog udostępniony, gdzie trzymam pliki dla techników. Słabo? Trochę, więc minus.

Kolejna kwestia – zwykły notatnik. Czasami potrzeba coś na szybko zapisać, zanotować, wkleić coś wycięte (np. jakiś fragment kodu podczas debugowania). Na Windowsie natywny działa, na Linuxie natywnych działa opór. Na Maku był jakiś TextEdit / TextEditor (?) – nawet nie pamiętam. Średnio mi to podeszło. Próbowałem jako zamiennik wykorzystać VSCode. Ogólnie spoko, tylko iż to jest kombajn, potrzebuje trochę więcej czasu na uruchomienie + otwarte pliki. Niby nic wielkiego, ale jednak trochę uwierało.

Jedziemy dalej. Pracuję w Outsourcingu IT, gdzie czasami trzeba zrobić adminkę siecią LAN. Brak w tym urządzeniu portu LAN trochę doskwierał. Niby załatwiłem to przejściówką na USB, ale jednak trzeba było mieć ją zawsze przy sobie. Niby nic wielkiego, no ale…

 

Ok, żale wylane, może teraz trochę pozytywów. Dodam w tym miejscu, że obecnie Mak jest na serwisie. Wykrzaczył się totalnie, nie mógł się uruchomić. Błąd który wywalało rozwalił mnie: „System się zresetował z powodu problemu.„. Trochę próbowałem swoimi siłami go ogarnąć, ale jednak niewielkie doświadczenie w serwie Apple mnie pokonało. Podejrzewam, że chyba i tak się skończy na odzyskiwaniu danych z dysku, dlatego zdecydowałem się na zewnętrzny serwis. Obecnie tylko na tym mi zależy, jak się rozjechał solidnie nie będzie szkoda go rzucić przez przysłowiowe okno. Pora na plusy / zalety…

 

Pierwszym, który solidnie ułatwiał prace były gesty na touchpadzie. Przewijanie pomiędzy obszarami pracy, minimalizacja okien, wyświetlenie aktywnych okien na prawdę robiło robotę. Przyzwyczaiłem się do tego, więc wdrażam to od razu na nowym laptopie. Planuję powrót na Fedorę, więc personalizacja gestów do wyboru, do koloru. Będzie wdrożone 🙂

Do tej pory pracowałem na 15″ Acerze, z powiększoną baterią. No jest duże i ciężkie. O ile praca stacjonarna na nim to czysta przyjemność o tyle wycieczki do technikum / klientów dało się odczuć. W przypadku Maka małe, poręczne, leciutkie. Kompaktowy rozmiar na prawdę był dużym plusem.

Kolejnym plusem pomimo wszystkich wylanych żali była wydajność MacOSa. System jest fajnie skrojony, działa płynnie pomimo odpalonych wielu aplikacji. Nic nie przycinało, nic nie blokowało. To była jego duża zaleta.

Słynny Dock z aplikacjami. Na początku ciężko miałem się do tego przekonać. Z biegiem czasu ustawiłem, aby było autoukrywanie, więc pojawiał się dopiero po najechaniu. Dzięki temu było trochę więcej miejsca do pracy (okno aplikacji mogło się rozciągnąć do końca ekranu, a nie tylko do docka). Miałem tam info o wszystkich odpalonych aplikacjach, ilość powiadomień (fajne w przypadku Thunderbirda, WhatsAppa). Cały czas miałem porozrzucane aplikacje na różne obszary robocze. W przypadku Linuxa, na którym obecnie piszę ten wpis, na pasku w danym obszarze widzę jedynie aplikacje odpalone tutaj. Już wiem, że Dock będzie kolejną z opcji, którą wdrożę w przyszłości.

Mac natywnie ma ustawione, aby po zamknięciu pokrywy usypiał się. Po otwarciu się wybudzał. Możesz powiedzieć, że przecież to można ustawić wszędzie. No niby tak, ale jakoś nie miałem tego nawyku wyrobionego. Tam wybudzanie działało extra, otwierałeś, logowanie, sekunda dwie i masz w pełni wydajny / działający system. Na innych systemach trzeba chwilę odczekać, żeby to się wszystko poładowało, pouruchamiało z powrotem. Ta zaleta jest powiązaną z wcześniejszą dotyczącą wydajności. Mimo wszystko, duży plus.

Patrząc na notatki mam jeszcze zapisane „podświetlana klawiatura, dysk NVMe„. Do tej pory na swoich urządzeniach nie miałem takich bajerów. Niby nic takiego, ale jednak trochę komfortu pracy te opcje dorzuciły. Będą uwzględnione w poszukiwaniach następcy 😉

Zakupiony sprzęt był używany, z używaną baterią. Mimo to czas pracy na niej mnie bardzo pozytywnie zaskoczył. Przy innych sprzętach cały czas musisz mieć w pobliżu ładowarkę – gdy wpadniesz w wir pracy godziny lecą nieubłaganie, więc jest tylko tryb podłącz ładowarkę -> naładowane -> odłącz -> mrugnięcie oka -> znowu podłącz itd. W przypadku Maka nie odczułem tego.

Na sam koniec zostawiłem „prestiż”. No bo wiecie, Apple, Mak, drogie, super extra, szpan, bajer, itd, itp. Czy ja wiem? No tak średnio bym powiedział, tak średnio… Dla bajeru kolejny laptop, którego szukam ma mieć dotykowy ekran 😀

 

Podsumowując, mi osobiście średnio komfortowo się na nim pracowało. Raczej już nie wrócę do Apple. Na pewno dużo pewniej będę się czuł podczas serwisowania tego typu urządzeń. No i złapałem kilka fajnych rozwiązań, które będę chciał wdrożyć na kolejnym sprzęcie. Przypominam, że to moje osobiste odczucia. Jeżeli się z nimi nie zgadzasz – spoko, każdy ma swój gust.

PS. Jak coś mam MacBooka Pro A1502 na sprzedaż 😀 Ale spokojnie, jeżeli zdecyduję się na sprzedaż będzie naprawiony i w pełni sprawny.

W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie stosujemy pliki cookies, które będą zamieszczane w Państwa urządzeniu (komputerze, laptopie, smartfonie). W każdym momencie mogą Państwo dokonać zmiany ustawień Państwa przeglądarki internetowej i wyłączyć opcję zapisu plików cookies. View more
Zaakceptuj